• Trudna sztuka odpoczywania

    Nadeszło wyczekiwane przez wszystkich lato a wraz z nim krótsze i dłuższe urlopy. Niezależnie czy planowane w Polsce czy za granicą, kilkudniowe czy kilkutygodniowe, zapewne każdy z nas upatruje w nich jednego: odpoczynku! Że jednak nie jest on aż tak prostą sprawą jakby mogło się wydawać przekonać się miałam sama około miesiąca temu….


    W tym roku postanowiliśmy podzielić urlop na dwie części, każda trwająca tydzień. Pierwszy tydzień- ten, który jest już za nami, spędziliśmy w Trójmieście. Główną bazą wypadową był Gdańsk, tam też mieszkaliśmy, jednak przebywaliśmy w Gdańsku, Sopocie, Gdyni i na Westerplatte. Dodatkowym, ważnym faktem jest to, ze wybraliśmy się z naszym 15 miesięcznym synkiem. Wszystko to opisuję tak szczegółowo, by pokazać jak wyglądały nasze ,,wakacje”. Muszę przyznać, że wspomnienia pozostały jedynie dobre. Odwiedziliśmy piękne miejsca, dużo zwiedziliśmy, bardzo dużo i z sentymentem wracam do tych chwil, jednak…jeszcze w trakcie a zwłaszcza tuż po powrocie musieliśmy z małżonkiem przyznać…że coś poszło nie tak. Wróciliśmy…zmęczeni! Zdiagnozowanie problemu nie było trudne. Wpadliśmy ( a raczej moja druga połowa…;) ) w pułapkę zwiedzania, oglądania, nieprzegapiania, jeszcze-tylko-tam-zobaczenia, itp. Szczerze? Mimo cudownych wspomnień i wielu nowych miejsc jakie odwiedziliśmy, nasza pierwsza myśl po powrocie dotyczyła tego, jakie to wielkie szczęście, że mamy jeszcze jeden tydzień urlopu, podczas którego JUŻ NA PEWNO WYPOCZNIEMY 😉

    Po tym wszystkim zaczęłam zastanawiać się nad tym czy my- jako ludzie- jeszcze umiemy wypoczywać…wiele pisałam dla Was dotąd o życiu w rytmie SLOW. Fakty są jednak takie, że większość z nas jest w nieustającym biegu, cały czas mamy milion rzeczy do zrobienia na już. Nawet wizyty u babci na wsi czy dawno nie widzianej przyjaciółki nie wyglądają już jak kiedyś, bowiem najczęściej musimy być w zasięgu komórki czy laptopa.

    Głównymi przeciwnikami udanego odpoczynku są: nasz mózg- jakkolwiek by to dziwnie nie zabrzmiało, nasze przyzwyczajenia czy wpojone nam zasady i…oczekiwania.

    Co do mózgu- problem polega na tym, iż wyjeżdżając- nawet w najdalszą podróż, nie uciekniemy jak się powszechnie uważa, od problemów. Nie znikną one jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ani nie rozwiążą się same. Możemy je jednak łatwiej rozwiązać, gdy wcześniej odpoczniemy a odpoczniemy, gdy…pozwolimy mózgowi połączyć się z ciałem. Musimy pracować nad tym, by myślami nie powracać cały czas do sytuacji czy miejsc, które wywołują u nas stres czy dyskomfort. Zamiast tego skupmy się na przeżywaniu tego co tu i teraz. Pozwólmy sobie na przeżywanie momentu, w którym chodzimy po piasku. Radujmy się myślą o chłodzących nas falach. Poczujmy na całym ciele smagający wiatr. Wsłuchujmy się w szelest drzew. Patrzmy w niebo i tam też kierujmy nasze myśli. Tym sposobem nauczymy się w końcu nie myśleć o tym, z czym zmierzymy się po powrocie.

    Koleją przeszkodą jaką wymieniłam są oczekiwania związane z urlopem. Myślę, że właśnie nas poniekąd ten problem dotknął. Nie uzgodniliśmy wcześniej czego każde z nas od wypoczynku oczekuje. Mnie marzył się powolny czas spędzany w ogrodzie domu, na plaży, na spacerach…mój mąż z kolei podszedł do sprawy ambicjonalnie i zadaniowo: skoro dotąd nie mieliśmy okazji dokładnie poznać tego zakątka Polski, musimy jak najwięcej zwiedzić. Ja ostatecznie dałam się temu przekonać ( mój mąż po powrocie przekonał się do mojej koncepcji 😉 ). Tym sposobem byłam nie tylko zmęczona, ale i sfrustrowana, że nie otrzymałam tego, czego oczekiwałam. Oczekiwania każdy z nas może mieć inne: dla jednych będzie to właśnie aktywne spędzanie czasu, dla innych całodniowe leżenie na leżakach przy lub w hotelowym basenie. Jedni z nas będą szukali ciszy i spokoju, podczas gdy drudzy w wyjeździe będą upatrywali szansy na poznanie jak największej ilości osób oraz wybawienie się. Ważne, by uzgodnić to przed wyjazdem z towarzyszem podróży. Najtrudniejszą przeszkodą w udanym wypoczynku, a związaną z oczekiwaniami, jest przekonanie, ze jesteśmy tak zmęczeni pracą czy życiem codziennym, że należy nam się wszystko co najlepsze bez skonkretyzowania. W sytuacji takiej z równowag jest nas w stanie wyprowadzić wszystko: brak miejsca parkingowego, niedostatecznie dobry hotel, zbyt wiele/ mało ludzi w miejscu wypoczynku, pogoda…Tutaj najprawdopodobniej najlepszym wyjściem będzie tzw. odpuszczenie. Kolokwialne ,,wrzucenie na luz”. Próba znajdowania pozytywów w każdej sytuacji, bez oczekiwania efektu wow. W takiej sytuacji jesteśmy w stanie cieszyć się niemalże wszystkim, czego podczas wypoczynku zaznamy.

    Ostatnią, bodaj największą przeszkodę stanowią nasze przekonana, wpojone wzorce i zasady. Zacząć możemy od tych szeroko pojmowanych a wypływających z kraju w jakim się wychowaliśmy. Mawia się, że w Europie Południowej wszystko jest ,,na jutro”. Celebruje się tam wielogodzinne obiady z rodziną czy też spotkania z przyjaciółmi a sjesty nic nie powinno zakłócać. Równie ważne, co zadania do wykonania, są krótkie lub dłuższe chwile na odpoczynek. W Europie Północnej z kolei do zadań do wykonania podchodzi się priorytetowo. Najpierw obowiązek, potem przyjemność. W dalszej kolejności mamy wzorce wyniesione z domu. Gdy myślimy o odpoczynku słyszymy głos jednego (lub obojga) rodziców: nie leń się, ile można odpoczywać, weź się do pracy. Podobne słowa możemy przytaczać również z pobudek naszego usposobienia czy charakteru. Ci z nas, którzy są wyjątkowo pracowici, którzy zawsze muszą być perfekcjonistami, mają problem by podarować sobie luksus w postaci wakacji czy choć krótkiego odpoczynku podczas którego w teorii nic się nie robi.

    Z pomocą tu przychodzi Wojciech Eichelberger i jego teoria maratończyka. Wg przytoczonej teorii sportowiec nastawiony jest na sukces, wielkie osiągnięcia a w konsekwencji wygraną i staniecie na podium. Żeby jednak być w najlepszej kondycji musi się co jakiś czas właściwie regenerować. Działa tu prosta zasada: im większe cele mamy, im ambitniejsze plany lub trudniejsze zadania do wykonania, tym więcej regeneracji i odpoczynku musimy sobie dawać. Wręcz- jak często tłumaczy się następstwa takiego myślenia- odpoczynek musi stać się częścią treningu czy też zadań do wykonania. Jeśli więc nasz wrodzony perfekcjonista przytacza kolejne powody by nie udawać się na urlop, tudzież nawet podczas niego ciężko pracować- pamiętajmy o tej zasadzie. Zmęczeni psychicznie czy fizycznie nie jesteśmy w stanie dać z siebie zbyt wiele, ani sobie ani najbliższym czy też klientom bądź pracodawcy.

    Chwil dla siebie mamy niewiele, wykorzystajmy je właściwie. Ja czekam na kolejny tydzień urlopu, z myślą, że w końcu odpocznę. Mam nadzieję, że te akurat oczekiwania nie odwiodą mnie od celu 😉

     

    berenika szeliga

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial